sobota, 14 kwietnia 2012

Gdzie Winchesterów dwóch, tam jedna wilkołacza Mary Sue.

Żyjemy! *powiedziały Koona i Dżul, strzepując z siebie pajęczyny i wypełzając z trumien*

Tak, dla niektórych może to być niezłe zaskoczenie. Wychodzi na to, że porzucenie tego bloga jest równie trudne co uśmiercenie braci Winchester, których dotyczy dzisiejsze opowiadanie.
Chociaż ostatecznie się okazało, że bliżej mu do Zmierzchu, niż do Supernaturala. Tak, powinniście się bać.
W tym tygodniu spotykamy nie tylko wampiry z homoseksualnymi tendencjami, ale też wilkołaki, będące włoskimi emigrantami z Brazylii, Mary Sue, która jest bardziej hym od was, a wszystko to w uroczej wsi Filadelfia!

Dzisiejszą analizę dedykujemy Asi, która podobno lubi nasz blog. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! :D


Adres bloga: http://supernatural-moja-opowiesc.blog.onet.pl/
Analizowały: Koona i Dżul



Witam was kochani czytelnicy . Mój blog będzie troszkę inny bo to ja sama wczuje się w role bohaterki mojej opowieści Jessiki Brown przywódczynie wilkołaków .
To są dwie Marysie? Double power?
I w obydwie wczuwa się sama aŁtorka. A więc czasem podwójna osobowość się przydaje.

Na początku napisze ,że moja bohaterka właśnie skończyła 18 lat , kiedyś przyjaźniła się z dwoma chłopcami Deana i Sama Winchester .
Z chłopcami Sama i Deana? Czyżby już w drugim zdaniu napotykamy na kazirodczą męską ciążę?
Ja tu widzę tylko dwie dziewczyny - Samantę i Danielle, tylko aŁtorka nie potrafi rozróżniać płci i wzięła ich za chłopców.

Ale od czterech lat czyli od kiedy zamieszkała w innym mieście a konkretnie w Filadelfi , pozostawiając w tym w Kansas dwie ukochane osoby .
W tym... No, jak mu było... No! W tym... A! “We’re not in Kansas anymore”! Ciekawe, czy gdy główna boChaterka zamienia się w wilkołaka jakaś dziewczynka woła na nią Toto.
Od czterech lat porzucając, uparcie wciąż pozostawiając.
W sensie, że dzwoni do nich codziennie i mówi im “Hej, byliście dla mnie naprawdę ważni,ale was porzucam”?

No cóż nie będę wam więcej opowiadała reszta wyjdzie w opowiadaniach .
Yup, twa logika mnie urzeka. Zapewne nie możesz mi też nic więcej powiedzieć, bo wszystko wyjdzie w rozmowie.

Opowiadania nie są do końca zgodne z serialem Supernatural dlatego proszę nie krytykować z tej strony .
Z serialu wzięłam tylko postaci, bo nie miałam pomysłu na imiona. Osobowość i tak się zmieni, więc spoczi - koło “Supernaturala” to nawet nie leżało.
A ja te wszystkie “nie do końca” wezmę za kłaki, wywlekę na światło dzienne i przerobię na flagę mojego fangirlizmu, przykro mi.

Opowiadanie 1
Za chwile nadamy w radiu piosenkę green day american idiot - usłyszałam właśnie ,  kiedy zobaczyłam ten samochód Chevrolet Impala z roku 1967 koloru koloru czarnego taki samochód mógł tylko należeć do jednej osoby dlatego też pojechałam za nim , nie mogłam uwierzyć ,że po tylu latach znowu zobaczę Deana .
Oddech! Pamiętaj o oddychaniu! Chyba, że to był strumień świadomości. W takim wypadku mogłaś dorzucić jeszcze dwa zdania.
Proszę państwa! Właśnie jesteśmy świadkami nowatorskich metod pisania opowiadania: aŁtorka tak się wczuwa w sytuację boChaterki, że zapomina, że ma możliwość edytowania jej myśli.
Gdyby dorzuciła parę przekleństw, to byłaby jak nowa Masłowska albo jakiś inny Jaś Kapela. BTW, skoro boChaterka ma osiemnaście lat, a według informacji z pierwszej noci Sam i Dean są niewiele starsi, czyli Dean ledwo co zaczął jeździć Impalą, a tak naprawdę, to pewnie nie dostał jej jeszcze od ojca... *Koona wpada w swój własny strumień świadomości doszukując się rozwiązania, które pozwoliłoby młodej siksie rozpoznać TĘ Impalę spośród setek innych Impali*
Pewnie swoim sokolim, tfu, wilkołakowym wzrokiem dojrzała wszystkie szczegóły, które czyniły ją wyjatkową. Albo wywęszyła zapach Tru Loffera.

Jechałam tak jeszcze troszkę za Chevroletem kiedy się zatrzymał przed okultystycznym(czy może okulistycznym?) to nie mógł być przypadek dlatego też wyszłam z samochodu zakradłam się do sklepu , zawsze w takich sklepach mało było ludzi tym razem było inaczej ponieważ za dwa dni było Halloween dzieciaki z miasta kupowały jak najbardziej przerażające rzeczy choć tak na prawdę żadne z nich tak na prawdę nie wiedziało do czego dana rzecz służy .
Koona, Twoja rada tworzenia dłuższych strumieni została potraktowana serio...
Sklep okultystyczny, aha. Stoi sobie pewnie na głównej ulicy i nazywa się “Lucyfer i synowie, spółka z.o.o”.
Może w tym alternatywnym świecie rozwinęła się sieć sklepów z artykułami okultystycznymi, kto wie?
- Kochanie, idę po bułki, mleko i kilo soli na demony, potrzebujemy czegoś jeszcze?

- Wpadnij po drodze do “Lucka i synów”, bo nam osikowe kołki wyszły. No i krew umarlaka się kończy.

Podeszłam do pułki z kołkami aż śmiać mi się chciało ,że takie bronie są na zwykłych pułkach (zamiast na mosiężnych albo mahoniowych. Ej, taki zwykły pułk to niezła siła uderzeniowa. A wyposażona w “takie bronie” już w ogóle może nieźle pozamiatać) dlatego wzięłam jeden z kołków do ręki kiedy go odwróciłam zobaczyłam napis made in chine i o mało co nie wybuchnęłam śmiechem .
Dobra. Ja tam nie mam wyobraźni przestrzennej, przyznaję. Ale w jakim miejscu był ten napis na kołku, zaznaczam, skoro był widoczny po odwróceniu?
Pod spodem.

Ale ktoś to widział i kiedy się odwróciłam zobaczyłam dwóch przystojnych mężczyzn  mi się przyglądających  , to nie był nikt inny jak Sam i Dean .
Trzeba było zostawić dla nich trochę miejsca między wyrazem a przecinkiem, żeby się zmieścili.
W końcu Sam to kawał chłopa jest.

Odłożyłam w pośpiechu sztuczny kołek (czyli plastikowy? Nie bardzo rozumiem jakiego skila trzeba mieć, zęby zrobić kołek. A może chodzi o markę? Kołek Schrodingera, jednocześnie jest kołkiem i nim nie jest.) i z powrotem spojrzałam na mężczyzn a oni wciąż stali w tym samym miejscu tak samo mi się przyglądając , nareszcie Sam przerwał to milczenie - Jessica Brown ?
Ciężko się przemieszczać, kiedy się stoi. Wiem to z doświadczenia, aŁtorko.
Przyglądali się dokładnie tak samo, nawet szerokość źrenic im się nie zmieniła.
O mruganiu nie wspomnę.

to Ty to musisz być Ty(dziękujemy, Kapitanie Oczywistość, bez ciebie nikt by się nie domyślił, że ona to ona, ja to ja, a Dżul to Dżul. Jejku, nie odbierasz romantyzmu tej sceny, z wrażenia biedaczysku aż mózg sie wyłączył. Ale w sumie przypomina to niektóre oryginalne kwestie bohaterów z serialu.) , tyle lat minęło - on w ciąż mówił do mnie a ja milczałam przyglądając się jak bardzo ta dwójka zmieniła się od czasu mojej przeprowadzki , no może Dean mniej ale Sami .
“Sami swoi”?

Nie mogłam tak długo milczeć w końcu musiałam się odezwać . - Sam ,Dean jak wy się zmieniliście nie wierze ,że po czterech latach znowu się spotykamy.
- Jessica - w końcu odezwał się Dean - jaka Ty jesteś hym dorosła maż już 18 lat tak ?
Dżul, czy ja jestem hym? Też chcę być hym, skoro Deana to kręci! Chcę być bardziej hym niż Mary Sue... *tup tup*
Obawiam się, że do tego jest niezbędne mażenie 18 lat. Nie spełniasz tego kryterium.
Damn. A może ta “maż” to utajony “mąż” i Dean rzucał takimi słowami - kluczami “dorosła/mąż/18 lat/dzieci/pies/dom/drzewo - co masz? Niepotrzebne skreślić”.
Nawet w tym wypadku,nadal nie jesteś hym. I nie stawaj się hym w takim razie, to by było przerażające.

- tak , a co wy robicie w moim mieście , co was tu sprowadza ?
O, zaczynają wychodzić psie instynkty. Ciekawe, czy zacznie szczekać na intruzów i zaznaczać “swoją dzielnię”.
Powiedziała Mary Sue, znacząco wypinając swą osiemnastoletnią pierś, do której była przyczepiona różowa, ozdobiona brylancikami oznaka szeryfa tego miasta.

- widzisz moja droga -powiedział Sam- słyszeliśmy ,że dochodzi tu do dziwnych napadów i to najczęściej w lasach niedaleko twojego miasta - po czym dodał Jess mogę Cię przytulić , bo nadal nie mogę uwierzyć ,że to Ty .
Ale do czego on dodał tę Jess? o.O
Pewnie do znajomych na fejsie. Będzie się chwalił, że poznał kogoś o nazwisku “mogę Cię przytulić”.
Lepsze niż Cyps albo zyps.

Uśmiechnęłam się po czym Sam jak i Dean czule mnie obieli od razu przypomniały mi się dawne czasy kiedy to razem zwalczaliśmy potwory .
Mary Sue jest łowczynią. Nie dało się tego nie przewidzieć, ale... Moje serce krwawi.
Jeśli bycie łowczynią polega na byciu przytulaną przez braci W., to mogę nią zostać bez chwili wahania.
Nie, żebym była zazdrosna o bycie łowczynią i przytulanie, ale mam nadzieję, że coś ją zeżre na pierwszej wspólnej misji.

- kiedy to już się poprzytulaliśmy musiałam coś powiedzieć na wiadomość o której pierwsze co usłyszałam od Sama - jak to możliwe ,że ja nie wiem o tych atakach , czy to jakieś zwierze ?
- myślę ,że dobrze wiesz o kogo chodzi - stwierdził Dean .
Musze dodać ,że przed czterema latami czyli w tedy gdy się wyprowadziłam byłam bardzo zakochana w Deanie i chodź byłam dzieckiem to byliśmy parą , ale nie tylko Dean był we mnie zakochany  Sama też coś do mnie ciągnęło .
No kto by się spodziewał. *przewraca oczami* Piękna wizja, moja mała, ale Dean preferuje kobiety z doświadczeniem, a nie 14-letnie gówniary.
Oj tam, w tym uniwersum Dean jest pedofilem. Aczkolwiek wydaje mi się, że przekupiła go ciastem, a ten zgodził się dla świętego spokoju.

Od lat kiedy to matka chłopaków w dziwny sposób zginęła ich ojciec i oni polują na nadprzyrodzone zjawiska i wiedzą ,że ja jestem wilkołakiem .
Czy ja to muszę komentować? Czy może wystarczy, jak rzucę ałtoreczce w twarz tym fragmentem?
No ale ona jest miłym wilkołakiem, takim domowym, aportującym piłeczkę, gdy mu się ją rzuca. A tak na serio - idę o zakład, że aŁtorka nie widziała tego odcinka.

- Co Ty próbujesz mi wcisnąć Dean ? że moje wilki zabiły jakich ludzi ?
Wilki. W Filadelfii. Już prędzej uwierzę, że akcja nie dzieje się w Filadelfii - Filadelfii, w której mieszka prawie 1,5 miliona ludzi, tylko w Filadelfii - wsi o takiej samej nazwie, patrząc na to jakim językiem mówi boChaterka.

Wiedziałam , że Dean jest na mnie bardzo zły za to ,ze go zostawiłam i do tego przez cztery lata się do nich nie odzywałam nawet korespondencyjnie .
Tak, na pewno przez te wszystkie lata siedział w kąciku, płacząc cichutko z bólu złamanego serca, a teraz postanowił się zemścić. Bo wcale nie ma na głowie poważniejszej vendetty, walki z demonami and stuff.
Bitch please - saving people, hunting things musi ustąpić przed rozterkami sercowymi, których przyczyną jest Marysieńka.

- ło ło poczekajcie po czterech latach się znów widzimy a wy do siebie z pazurami lecicie , Jess Dean nie chciał tego powiedzieć on porostu , nie wiem właściwie co on myślał
Sam, nie wysilaj się, nic ci to nie pomoże. Już widać, że nie będziesz Tru Lofferem, nieważne, jak bardzo ciotowa... ehem, miły jesteś.

- dobrze nie ważne wiecie co chłopcy ja pojadę i obiecuje że zajmę się tą sprawą sama , a wy możecie jechać już do innego miasta żegnaj Sam - podeszłam do niego i pocałowałam w policzek - Dean - ale Dean nawet nie drgnął patrzył na mnie i nic mi nie powiedział , ani jednego słowa .
*wije się z bólu* Przecinków! Kropek! Znaków interpunkcyjnych, błagaaam!
*ponuro* Powinnyśmy sobie wcześniej przygotować sobie ich zapas, skoro wyruszyłyśmy na walkę z potworem o nazwie “w-trąbie-mam-poprawność-językową”.

Weszłam do samochodu oparłam głowę o kierownice a łzy wypłynęły mi z oczu (Kaskadami. boChaterka wygląda w tej scenie tak) , lecz nie mogłam się załamać wiedziałam że Dean już mnie nie kochał , że w jego oczach byłam jedną z byłych i chwilowych dziewczyn . Otarłam oczy i ruszyłam w stronę lasu.
No, to mamy materiał na Wielką Nieskończoną Miłość. Tylko dlaczego akurat mój Dean? *z mordem w oczach i niepocieszoną miną oczekuje konfrontacji* Wróć! Profesjonalizm! Nie pozwolę, żeby moja fangirlowa miłość do serialu zawładnęła tą analizą.
Już za późno. Ale w odpowiedzi na Twoje pytanie mogłabym pokazać parę zdjęć. Naughty, naughty zdjęć... ;>

Opowiadanie1 cz2

Przyjechałam do domu hym a może raczej willi bo biedna to ja no cóż nie byłam , ale także nigdy tego nie okazywałam .
Nawet dom Mary Sue jest hym! Ciekawe co kryje się pod tym określeniem.
No jak to co? Drzewo, pies, dzieci, te rzeczy.
Jak mogło wyglądać takie ukrywanie bogactwa? Wybudowała sobie szałas w ogrodzie i w nim spała? Czy odrywała metki od swoich markowych ubrań?
Była hipsterem - nosiła się niby brudnie i niestarannie, ale markowo.

Oczywiście jak większość bogatych nastolatków moi byli po rozwodzie (Hodowanie nastolatków w specjalnym, przydomowym mini-zoo jest dziś bardzo trendy. Bogaci nastolatkowie to wyjątkowo mało monogamiczny gatunek zwierząt domowych.) , w moim przypadku to jednak matka się do tego przyczyniła uciekając ze swoim trenerem jogi przy czym zostawiając mnie i ojca samych na pastwę losu .
Porzuciła was. Na pastwę losu. W willi. Pewnie jeszcze z basenem. Ta, mhm. Mów mi jeszcze.
Przed losem nigdzie nie umkniesz. Pływasz sobie w takim basenie, pływasz, a tu cap - chwyta Cię pastwa losu.

Weszłam do środka zostawiając za sobą moje piękne Porsche Panamera koloru srebrnego metalika .
W holu je zostawiła.
Zostawiła, nawet się nie oglądając. Tyle wspomnień! tyle razem przeżytych chwil! Ten samochód był dla niej całą rodziną, jedynym przyjacielem! A nie, to tylko luksusowa fura, którą chyba ciężko gonić potwory w lesie.

- Tato - zawołałam wchodząc do środka , u nas w domu był zwyczaj ,ze wchodząc do domu się na wzajem wołaliśmy ,po to  jak tata żartobliwie mówił ,żeby sprawdzić łączność  , oczywiście taty nie było w domu , od czasu ucieczki mamy przed trzema latami tata albo spędzał czas w pracy albo na posiedzeniach rady wilczych , a dziś takiego nie było .
To po cholerę wołasz, jak wiesz, że go nie ma? Na kropki byś zawołała! Może by się magicznie objawiły i zrobiły porządek z tym potokiem myśli.
Tradition, Koona, tradition. Our traditions define us. W tym przypadku jako idiotów.

Żeby zakomunikować ojcu ,że wróciłam zadzwoniłam do niego oczywiście telefon odebrała długonoga blond piękność czyli nowa asystentka taty kobieta z którą każdy mężczyzna chciał by się przespać i myślę ,że mój ojciec ten etap miał już za sobą , choć sprawy prywatne ojca już od dawna mnie nie interesowały .
Nie wiedziałam, że długość nóg da się ocenić po głosie.
Ciekawe, kim był “kobiet” taty Mary Sue, bo aż mnie ta sprawa prywatna zainteresowała.

- słucham biuro prezesa Jona Browna w czym mogła bym pomóc - nawet przez telefon dało się poznać ,że ta kobieta to istna piękność
No widzisz, Koona, nie tylko długość nóg, ale i urodę da się rozpoznać przez telefon. Czyli jako że nie jestem pięknością, to o pracy w radio mogę zapomnieć.
Pół litra wódki, paczka fajek i będziesz brzmiała tak seksownie, że asystentka marysinego ojca przy tobie wysiądzie. Ewentualnie możesz jeszcze brzmieć jak żul.
I automatycznie stanę się seksbombą i/lub żulem, skoro istnieje bezpośrednie przełożenie z głosu na wygląd.

. - Dzień dobry mogła bym prosić tatę do telefonu? - Oj to Ty kochanie - słychać było jak bardzo się wkupuje bym ją polubiła , choć dla mnie była pustą o sztucznych piersiach babą(Ocenianie po pozorach i poczucie wyższości *check*) i szczerze mówiąc zupełnie mi nie odpowiadała ale mimo to usiłowałam być miła  - oczywiście ,że przełączę Cię od razu do taty - kobieta chyba źle nadusiła jakiś guzik bo było słychać jak mnie zapowiada ojcu - panie prezesku mrrr tygrysku mój twoja córka dzwoni grry przełączyć ją ? a tata na to - oczywiście moja piękna - tata zorientował się że kobieta coś źle zrobiła bo powiedział by nadusiła inny guzik
Mamusiu, czy kiedy dorosnę i nawiążę romans biurowy też tak będę musiała warczeć przez telefon w środku zdania?
Tak, dostaniesz też sztuczne piersi i brak umiejętności obsługi telefonu jako bonus.

- słucham Cię Jess
- tato jak widzisz(Wideorozmowa?) jestem już w domu i mam do Ciebie sprawę ale to w domu Ci powiem
Dżul! Mam do ciebie sprawę, ale to ci opowiem kiedy indziej. Uprzedzam cię, żeby inni wiedzieli, że mam do ciebie sprawę!

- Jess ja będę dopiero jutro , bo mam jeszcze parę spotkań biznesowych i jedną ciężką sprawę do dokończenia wiec lepiej powiedz mi dzisiaj jak to szybka sprawa albo jutro przy śniadaniu .
Wszyscy mają sprawę, mam i ja.

- dobrze widziałam dzisiaj Sama i Deana , przybyli tu ponieważ w naszym lesie zabili jakiś ludzi , i podejrzewają
- wilkołaki tak , hym najłatwiejszy sposób obwiniać nas za wszystko .
A przecież bycie wilkołakiem oznacza tylko, że mamy milusie futerko i takie kjutne uszka, w związku z czym nie musimy się przebierać na konwenty. Nie wiem, czemu ludzie zakładają, że jesteśmy niebezpieczni.
Bo wilkołaki są hym.

- tato oni tylko tak przypuszczają , ale ja tego tak nie zostawię popytam inne wilki o to czy coś widzieli
- dobrze ale najpierw coś zjedz , i nie wracaj późno do domu zadzwonię wieczorem i Cię sprawdzę
Oczywiście kochanie, że możesz sama rozwiązać sprawę brutalnych morderstw, tylko pamiętaj, żeby ubrać się ciepło, zjeść obiad i być w domu przed 22, bo inaczej dostaniesz szlaban.

- tato ludzie w moim wieku wyjeżdżają do college i mieszkają w akademiku więc nie pilnuj mnie aż tak
- Jess ale Ty nie jesteś zwykłą nastolatką , więc będę Cię pilnował kiedy tylko będę chciał
Od tego mam tę smycz i kaganiec. No chodź, piesku.

- dobrze jak uważasz nara .
- pa kochanie
Zjadłam płatki i poszłam do garażu po motor bo do osady wilkołaków mogłam albo biec zmieniona w wilka albo jadąc moim ścigaczem aprilia tuono v4r wybrałam ścigacz bo ojciec pozwala mi nim tylko jeździć po lesie .
Brawo, tato! Nie znam się na motorach, ale mam wrażenie, że ścigacze średnio nadają się do jazdy po leśnych bezdrożach. Od tego są chyba jakieś pojazdy motocrossowe, tak na chłopski rozum. Swoją drogą, zastanawiam się czy trafimy na takie opowiadanie, w którym aŁtorka oprócz dokładnej nazwy pojazdu zacznie wymieniać parametry.
Nie, bo parametry nic jej nie mówią. Nazwa jest po to, żeby ją wygooglować i stwierdzić: “Ojej, to ta zajebista boChaterka ma równie zajebisty sprzęt!”.
Słodka spuścizna “Zmierzchu”...

Dojechałam na miejsce i poszłam do najstarszego z ludzi mieszkających w osadzie Gutuego ojca mojej najlepszej przyjaciółki  Gili .
Kiedy tylko weszłam do domu wszyscy aż się zdziwili .
Ja też się zdziwiłam, bo zaczęły pojawiać się kropki częściej niż co trzydzieści słów.
Ale nadal brakuje przecinków, najwyraźniej psują aŁtorce ekonomiczność tekstu. W związku z czym nie wiem, czy Gutue był właścicielem osady, czy jej najstarszym mieszkańcem.

Dziwnie tak się czułam bo do nikogo nie pasowałam wszystkie wilkołaki pochodziły z Brazylii czyli mieli ciemną karnacje a ja byłam ciemną blondynką o jasnej skórze i niedługo miałam zostać alfom we sforze .
Alfom i omegom. Jontek, łapaj za widły, to wilkołaki. We sforze. Ta Filadelfia to faktycznie jakaś wieś.
I dlaczego akurat z Brazylii?
Właśnie też się zastanawiam, bo z tego co wiem, jedyny zwierzak w rodziny psowatych, który zamieszkuje Brazylię, to wilk grzywiasty, który jest rudy i wygląda jak lis. Jeśli założyć, że tak wyglądają brazylijskie wilkołaki, to rzeczywiście nie ma się czego bać.

- Witam wszystkich mogła bym porozmawiać z Gutuem ?
Wszyscy którzy tu byli automatycznie wyszli a ja zadałam podstawowe pytanie
Jak dobrze wytresowane pieski. Czy to wpływ bycia alfom? To ja też chcę być alfom i sprawiać, żeby ludzie automatycznie wychodzili.
Na dłuższą metę to może być męczące - gdziekolwiek się pojawisz, tam wszyscy będą przed tobą uciekać. Chyba, że to działa tylko na brazylijskich nielegalnych imigrantów mieszkających w lesie.

- wiesz coś o napadach na ludzi w naszym lesie ?
- Jess muszę Ci coś powiedzieć  w naszej sforze są także osoby które robią coś czego nawet nigdy byś nie pomyślała byś zrobić .
- czyli mamy zdrajców ?
- Tak, pozwalamy im się nami trzymać, bo w tym lesie nie ma nic do roboty, więc żeby nie umrzeć z nudów lubimy od czasu do czasu poużerać się ze zdrajcami, udając, że nic o nich nie wiedzieliśmy.
Albo inna odpowiedź:
- Nie, założyli oni gejowską, rosyjską grupę baletową i porywają ludzi na przedstawienia. Niestety, część nie wytrzymała tego widoku.

- tak i wiesz co było tu dwóch mężczyzn na motorach którzy pytali oto samo
- co kiedy ?
- z pół godziny temu
wiedziałam już kto mógł tu być przede mną więc wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer modląc się by jeszcze Dean go miał
- No No kto tu dzwoni , z tęskniłam się ?
Dean z tęsknoty aż zmienił płeć, żeby móc bez wyrzutów sumienia płakać w Implali, słuchając Celin Dion.

- nie jak mogliście przyjechać do osady i wypytywać moich ludzi?
Krajst, jaka posesywna. Nic tylko “mój teren”, “moi ludzie”. Jakby to były przedmioty.

- po prostu nie ufaliśmy ci ,że coś z tym zrobisz
- co ?
- Jess Tu Sam (dość azjatycko brzmiące nazwisko) nie wściekaj się , wszyscy troje chcemy rozwiązać tą sprawę więc połączmy siłę przyjedz do pubu Kanama  to porozmawiamy
Jeeej, zjednoczone siły dobra na pewno znowu uratują świat... Nie.

Nie chciało mi się zmieniać środka transportu więc pognałam na ścigaczu pomimo ciągłego marudzenia ojca .
- To twój motor -zapytał Sam - piękny !,
Ciekawe, czy pasuje do koloru oczu boChaterki i jej topu na ramiączkach.
Pardonez-moi, nie mogę się powstrzymać:
- Piękny motor... połykasz?

- Ojciec pozwala Ci jeździć na nim ? - rzucił Dean
- W takim razie co chcecie?
Porozmawialiśmy chyba z godzinę po czym Sam stwierdził ,że muszą jechać zarezerwować pokój , nie chciałam tego robić ale zaproponowałam im nocleg , pojechaliśmy do domu po czym przydzieliłam im pokoje i poszliśmy spać
Ach, ta hierarchia wartości - należy wspomnieć o rezerwacji pokoju, ale plan rozwiązania sytuacji jest zupełnie nieistotny.
Oj tam, kogo obchodzi rozmowa, jeśli dotyczy jakiś głupich morderstw, a nie Mary Sue. Nuda, należy to pominąć.

Opowiadanie 1cz 3

Było już bardzo późno a mi jak zawsze zachciało się pić dlatego zeszłam na duł w mojej dość seksownej piżamie  do kuchni .
Motyw kathabasis, tym razem z błędem ortograficznym, za to bez śniadania - check!
Widzę ten duł i aż odczuwam bul w serduszku.

Kiedy tak szłam korytarzem wpadłam na coś lub na kogoś Szybko znalazłam włącznik światła i ze zdziwieniem zauważyłamDeana spojrzał na mnie z miną mówiącą odczep się ode mnie . Nie mogłam tak dużejmusiałam coś powiedzieć ta jego  obojętnośćpo prostu mnie denerwowała .
Narratorka tak się wzburzyła, że aż zapomniała o spacjach między wyrazami. No i znowu pozjadała kropki.
Ulubione nocne zajęcie Deana: stanie w korytarzu z miną “odczep się ode mnie” (jakkolwiek takowa wygląda).

- Dlaczego to robisz ?
- co znowu robię
- Stoisz w nocy w korytarzu, bez zapalonego światła na dodatek.

- nie rozmawiasz ze mną , chodzi Ci o mój wyjazd o to ,żewas zostawiłam ? to nie było zależne ode mnie byłam dzieckiem rodzicedecydowali za mnie , gdyby to stało się dzisiaj na pewno bym nie wyjechała .
Rodzice po prostu byli zaniepokojeni tym, że ich czternastoletnia córka włóczy się po niebezpiecznych zakamarkach z dużo starszym od siebie facetem. Czy tylko ja w końcu widzę logikę w tym opowiadaniu?

- i nie mogłaś ani zadzwonić , ani napisać ani nawet wysłaćpocztówki ?
- nie umiałam tego zrobić , zbyt bardzo się bałam a zresztąi tak już mnie nie kochasz
Nie ma rączek, nie ma pocztówek?
Bo te poczty, koperty, znaczki... są tak przerażające!

- co … jak Ty możesz ja nigdy , nigdy nie przestałem Ciękochać
Nikt tak nie dogodzi jak czternastolatka, tego się nie da zapomnieć.
W pamięci zostaje zwłaszcza jej pojedyncza łza, którą roniła, gdy używał jej ulubionego misia do sprzątania po wszystkim.

Podszedł do mnie tak blisko że czułam jego miętowy oddech odgumy do żucia , myślałam tylko że właśnie teraz Dean zacznie mnie całować
Więc ułożyłam usta w dziubek jak Fiona w pierwszej części “Shreka”

Witaj Jess jeszcze nie śpisz ? , o nie wiedziałem Cię Dean ,co wy tu robicie – to był tata
Wejście smoka!

- zeszłam tylko się napić a teraz już mogę iść spać , wtakim razie dobranoc …
Leżałam w łóżku zastanawiając się czy teraz będzie już wszystko dobrze między mną a Deanem .
Na pewno, jedno obmacywanko w korytarzu i wszystkie te lata, w czasie których nie mieliście ze sobą kontaktu poszły z niepamięć.
“Obmacywanko” to za dużo powiedziane. Ledwie sobie oddechy powąchali.

Obudziłam się bardzo wcześnie zeszłam na dół z myślą ,że Dean nadal mnie kocha , przepełniała mnie radość od stup do głowy wręcz biła ode mnie na kilometr .
Uuuu, to może lepiej się umyj, jak aż na kilometr.
Marysieńka wręcz sfrunęła, uskrzydlona miłością, na śniadanie.
Już nawet nie chce mi się wnikać czym są stupy.

Weszłam do kuchnia a tam natknęłam się na chłopców , właśnie robili śniadanie w ramach podziękowania za przenocowanie ich .
Bo nie ma to jak grzebanie w cudzej lodówce jako wyraz wdzięczności.

- Wiecie co ?, wiem ,ze ta sprawa związana z morderstwami w moim mieście bardzo was zainteresowała , dlatego właśnie mam dla was propozycje nie do odrzucenia .
- hym brzmi ciekawie - zawiadomił Sam
To hym jest równie denerwujące i pojawia się prawie tak samo często co język Watsona w Moffatowym “Sherlocku”.
Tylko że języka Watsona jest zawsze pożądany, a za każdym razem, jak widzę hym, to tobię taką minę.
O, język :D.

- dobra możecie mi pomóc w rozwikłaniu tej sprawy jesli oczywiście chcecie - po czym spojrzałam na Deana
- hymm jasne chętnie Ci pomożemy w tej sprawie , prawda Dean ?
O nie, to hym się rozwija i zaraz zaatakuje! Run, bitch, ruuun!

Byliśmy w lesie i nagle coś mnie tknęło ,
Nie wiem, w jaki sposób się do niego teleportowaliśmy, bo jeszcze w poprzednim zdaniu byliśmy w kuchni.
Mnie tam bardziej fascynuje co ją tknęło *próbuje zapanować nad swoją rozbuchaną wyobraźnią*. Latarka Deana? Pistolet Sama? Czy jeszcze coś innego?

chyba już wiedziałam kto może być podejrzanym .
A nie, to jednak iluminacja tykała boChaterkę.

W mojej rodzinie kiedy mój pradziadek był alfom stała się okropna rzecz , pewien mężczyzna który należał do jednych z głównych wilków zbuntował się , z powodu pomysłu mojego pradziadka czyli zaprzestaniu napadom na ludzi , ale ,nieszczęsnym trafem wilk ten przekonał do siebie innych , tak ,że pradziadek został sam ale na szczęście rola się odmieniła na pozytyw do mojej rodziny zdrajca ten zabił jednego z wilków a resztę zmuszał do robienia okropnych rzeczy .
What? A teraz powtórz to jeszcze raz, tylko wolniej, może uda mi się zrozumieć, o co chodzi. Łącznie z “pozytywami do rodziny”, o Święta Matko Gramatyko, módl się za nami.

Dlatego sfora się sprzeciwiła i powróciła do posłuszeństwa mojej rodziny .

- Wiem kto może zabijać Tych lu... - zanim to powiedziałam leżałam na ziemi z strzałą w klatce piersiowej to musiała być morska woda coś od czego wilkołak może zasnąć na bardzo długo .
Wilkołaki pozazdrościły wampirom, które zasypiały od krwi umarlaka, więc wymyśliły sobie swój własny środek znieczulający. Morską wodę. Już czegoś bardziej trudniejszego do zdobycia nie wymyślili?

już byłam nie przytomna ale słyszałam jakby w śnie jak Dean mówi do mnie ,że zaraz będziemy w domu i będzie dobrze oraz jak bierze mnie na ręce i wyciąga mi strzałę z klatki piersiowej .
Z tego co potem się dowiedziałam :
Dean siedział przy mnie i wycierał mi głowę zimnymi obkładami bo miałam straszną gorączkę nawet z tego co Sam mi później powiedział . To że komo ani na chwile mnie nie zostawiał na krok , taka moja chibernacja trwała cztery dni a on przez te dni nie zmrużył oka .
Chibernacja. Wycieranie głowy obkładami. Wyciąganie strzały z piersi. Fak jea, opkowa medycyna. A, że ja się wzruszyć miałam?
Nie, bo to jakiś przypadkowy komo. A już się bałam, że to Dean.

Opowiadanie 1cz4

Zgodnie z radą oraz prośbom zwiększyłam czcionkę :)
O, czyli przypadłość “om” nie dotyczy tylko alfy.

W końcu się obudziłam a Dean siedział koło mojego łóżka , na szczęście udało mu się zmrużyć oko, oj jak on seksi wygląda normalnie jak jakiś Grecki  adonis - gdy tylko to pomyślałam Dean się obudził .
Dżul, czy ten Adonis też wygląda ci znajomo?
Skądże. To na pewno oryginalne określenie aŁtorki. Dobrze, że zaznaczyła, że grecki Adonis, bo już bym mogła pomyśleć, że chodzi o chinśkiego lub marokańskiego Adonisa.

[Romantyczne wyznanania, rzucanie się do łóżka, pocałunki trwające dłużej niż u normalnych ludzi - nudy, wycinam.]

Minęły dwa dni Deana nie było koło mnie na krześle bo pomimo ,że mi się to podobało jak czeka kiedy wstanę to kiedyś on też musiał spać a,że ze mną już lepiej było to stwierdził ,że trochę pośpi.
I tak przespał dwa dni? Nieźle, nawet ja tak nie umiem.
Ale ja bywam blisko tego. Interesuje mnie, czy Dean w ciągu tych paru dni także nic nie jadł i nie mył się, bo jeśli tak, to na miejscu boChaterki zaczęłabym się niepokoić.

Zeszłam do kuchni a tam pięknie pachniało pyszną mojego taty jajecznicą na bekonie z szyną żółtym serem i przecierem pomidorowym ale to prze ciesz nie możliwe z moich obliczeń był dzisiaj piątek a tata nigdy a to przenigdy nie brał wolnego choćby jednego dnia .
Ciekawe czy z tramwajową czy kolejową szyną, ta jajecznica. Musiałabym poprosić naszego przyjaciela - mistrza jajecznicy - żeby nam taką kiedyś zaserwował.
Wtedy ta szyna by w niej utonęła, i tyle byśmy ją widziały.
Interesuje mnie również to, jak można sobie wyliczyć piątek. Bo chciałabym, żeby był piątek za każdym razem, kiedy liczę. O, albo sobota!

{Moar poważnych rozmów, Mary Sue postanawia wszystkim się sama zając, żeby obronić swoich gości, więc...]

Dziś ja byłam najważniejsza na posiedzeniu dlaczego a to dla tego ,że jako przyszły przywódca musiałam oprócz przekonania wilków do mnie wykonać parę zadań które wykonywali moi przodkowie a należały do nich zamienienie się w wilka i znalezienie jak najszybciej dzięki węchu (węchu - węchu, sniff - sniff? Prawie jak Sherlock) paru rzeczy , następne to usłyszenie z kąt naprawdę dochodzi cichy wyk wilka (wut? Nie wut, tylko wyk.) o ostatnie było związane z siłą musiałam pokonać najsilniejszego wilka z całej sfory z wszystkimi zadaniami na szczęście dałam radę więc odbyły się obrzędy związane z jakby to ująć koronacją .
Lika a boss. Co tam dla mnie najsilniejszy basior w stadzie, moje osiemnastoletnie merysuistyczne mięśnie pozwalają mi wybijać dziury w murach i giąć szyny na jajecznicę.
Wszystkie te zadania wydawały się być błahostką w porównaniu z niewykonalnym zadaniem wysłania pocztówki.

Przemieniłam się w pięknego białego wilka (co akurat było dziwne ) po czym dostałam pentagram na szyje oraz nadano mi imię "przeznaczenie " .
Destiny. Czyli zamieniła jedno pospolite amerykańskie imię na inne? Spodziewałam się czegoś z większym pierdolnięciem po boChaterce. Czyżby zajebistość się wyczerpywała?
Och, czy ja wiem. Jak przybierze dramatyczną pozę, potrząśnie grzywą i wychrypie “My name is Destiny and your destiny is to die.” to chyba będzie dość pierdolnięcia.
Wilki nie mają grzywy. Chyba, że mówimy o tych brazylijskich.

Już byłam władcą teraz tylko musiałam zająć się innymi sprawami .
Siedziałam sama z Deanem w jego samochodzie gdy gdzieś indziej skręcił   - Dean to nie droga do domu gdzie my jedziemy ?
Ta teleportacja mnie trochę zaskakuje, muszę przyznać. ZTM nie przyzwyczaił do tak szybkiego przemieszczania się z miejsca w miejsce.

- mam niespodziankę - Pojechaliśmy dziwną nie znaną mi drogą koło jakiegoś pola aż wylądowaliśmy w pięknym zajeździe .
Pole. Zajazd. Czy tylko mi śmierdzi to Polską?
“Idźcie polem, we wsi Moskal stoi!” A nie, to zajazd.

- Dean co to za miejsce jest tu pięknie dziękuje - po czym go pocałowałam - wiesz co kocham Cię Dean .
W środku w restauracji było pięknie Dean zamówił jedzenie a ja byłam  wniebowzięta bo mogłam spędzać z nim czas i w końcu znowu byliśmy parą .
I to tyle jeśli chodzi o obowiązki władcy.

Opowiadanie 1 cz 5

Po naszej randce Dean nie oprowadził mnie do domu całując na przegnanie ponieważ w ciąż on i Sam mieszkali u mnie i taty .
Ciekawe, który z Winchesterów był w ciąży.

Weszliśmy do środka Dean poszedł do toalety a ja do dużego pokoju gdzie siedział Sam .
- A jednak Ty i Dean ? znowu wybrałaś jego , a ja mam obejść się czym nawet nie smakiem !
Frazeologizm, you’re doing it wrong.

- Sami kocham Cię jak brata , a Deana ...
- jak tego jedynego , a ja całe życie myślałem ,że mam u Ciebie jakieś szanse , jednak Dean ma każdą dziewczynę którą chce .
To było bez sensu Sami którego znam nigdy by czegoś takiego nie powiedział chyba na prawdę  musiało mu na mnie zależeć.
Nie daj się zwieść, to na pewno demon go opętał.
Bo każdy demon tylko marzy o przeleceniu Mary Sue.

- Jess ja nie zniosę tego ,że jesteś z Deanem - Sam wybiegł z domu i wpadł do samochodu Deana po czym zapalił jakimś dodatkowym kluczem stacyjkę wdusił gaz do dechy i odjechał pozostawiając tylko za sobą ślady opon .
Nie, to jednak nie jest demon. Demony nie są takie płaczliwe i rozemocjonowane.

[Dean i Jess jadą poszukać Sama. Of kors, znajduje go Mary Sue dzięki swojemu superwęchowi.]
.
Podjechałam od strony Sama zauważając ,że on sam leży na ziemi a na przeciw niego jest trzech z mojej sfory od razu podbiegłam do Sama i sprawdziłam czy oddycha na szczęście był tylko nieprzytomny .
Spojrzałam na trójkę wilków to był  Adriano, Alfredo oraz Carlos to byli chłopacy z którymi po przybyciu do tego miasta się zaprzyjaźniłam gdy tak na nich patrzyłam za czeli się śmiać i dawać sobie jakieś znaki .
Imiona jak z włoskiej mafii, fajnych przyjaciół sobie wybiera.
Może tym razem to włoscy imigranci?

- Dlaczego to zrobiliście ? co się z wami stało ?
- ha ha ha roześmiał się najsilniejszy z nich Carlos
Carlos lubi mówić o sobie w trzeciej osobie. To jest chyba objaw przerośniętego ego. A nie, to tylko brak jednego myślnika.

- To wy wtedy do mnie szczekaliście ?
Mam wrażenie, że coś mi umknęło.

[Tu była bardzo źle napisana scena kłótni i walki. Poszło o to, że Carlos uważa się za prawowitego przywódcę.]

- Sam ocknij się !!
- Jess to Ty , ałłł ale mnie wszystko boli
- poczekaj w takim stanie nie możesz prowadzić samochodu .
Zadzwoniłam do Deana by przybył  po swój samochód a potem z porsche ciągnąc na lince holowniczej pojechaliśmy do domu .
AŁtorko, taka rada na przyszłość, gdy będziesz zdawała na prawo jazdy - w samochodzie holowanym przez inny samochód osobowy też musi znajdować się kierowca. Inaczej będziesz kosiła wszystkie śmietniki na zakrętach.

Dean odprowadził Sama do łóżka po czym my wszyscy poszliśmy spać .
Przy babie to siedział, a ukochanego młodszego brata zostawił samego. Ta, jasne.

Opowiadanie 1cz6

No wstawaj stary - powiedział  Dean do Sama śpiącego jeszcze w pokoju gościnnym .
Oni gadali a ja siedziałam w kuchni zastanawiając się co mam zrobić z zakochanym wemnie Samem i wilkami któży chcą wprowadzić inne rządy .
Od razu widać, co jest ważniejszym problemem.

Do tego byłąm wykończona bo całą noc nie spałam .
- Stary mam rysę na aucie przez ten twój wczorajszy wyskok choć pokarze Ci - powiedział Dean
Oh, karć go Dean, karć! Najlepiej palcatem! *Koona spogląda zdezorientowana na minę Dżul* Nie? To nie o to chodziło?
Ależ z pewnością o to. Moja mina oznacza uśmiechanie się do wspomnień:

- Sam musimy porozmawiać - powiedziałam , a gdy zostaliśmy sami powiedziałam o co mi chodzi - słuchaj jeśli na prawdę przeszkadza Ci to ,że jestem z Deanem to może poznam Cię jakąś z moich wilczyc ?
Tak, bo Sam ma słabość do wilkołaków. Nawet się w jednym zakochał, a potem musiał zabić, kiedy się dowiedział, że nie można jej uratować od bycia wilkołakiem, jak już chyba wspominałam. Oh wait, to przecież tylko Kanon, kto by zwracał na niego uwage.
- Sammy, przecież oboje wiem, jak bardzo lubisz “na pieska”.
Powinnam się leczyć. Dżul, ratunku.

- to nie o to chodzi ,żebyś mi znalazła twoją następczynie , chce Ciebie - po czym podszedł i mnie pocałował jego pocałunek był inny niż Deana było w nim zbyt dużo złości i łakom ości pomimo to ja nie przestawałam , nie protestowałam kontynuowałam ten chłodny pocałunek .
Ech. W pewien sposób mnie to nie dziwi. No błagam, obydwaj młodzi Winchesterowie do niej zarywaja, jak z tego nie skorzystać. Ale z drugiej strony, seriously? Musi być podwójny romans, w ramach hołdu “Zmierzchowi”, jak się domyślam?
Skoro nie jest biedna, nie musi poświęcać swojego dobra dla dobra innych, nie ma dylematów natury religijnej czy światopoglądowej, to rozterki sercowe, zawsze smaczne i zdrowe, też się nadadzą. A ze od przybytku głowa nie boli, więc to się skończy trójkątem.

W pewnym momencie on skończył ucałował mnie w czoło i poszedł do Deana .
Mało mi tego było ? pomimo problemów ze sferą czasoprzestrzennologiczną albo czasową to jeszcze romansuje z obydwoma Winchesterami , przecież mogę przez to skłócić  obu braci.
Kiedy oni obydwoje byli zajęci samochodem i jego rysą ja pojechałam na motorze do wioski wilków , a tam zdziwiona zobaczyłam tatę .
- co ty tu robisz córuś ?-zapytał
- co ja tu robię to Ty powinieneś być w pracy i wypisywać czeki .
Chyba w końcu dowiedziałam się na czym polega praca Barneya Stinsona z “How I met your mother”.

- jest posiedzenie rady !
- jak to beze mnie ?
- nie z tobą , a dlaczego niby tu jesteś?
- ja nie wiedziałam ,że jest spotkanie , przyjechałam co prawda myśląc o tym ale nie ... Boże wy słyszycie o czym mylę?
Już dawno wszystko pomyliłaś boChaterko. A ja utknęłam gdzieś w środku tego całego galimatiasu.

- tak ale  tylko w tedy gdy myślisz o sprawach związanych z wilkołakami
- a ci źli też wiedzą o czym myślę ?
- tak , ale jest na to sposób musisz nauczyć się oddzielać myśli oraz oddzielać to kto może cię słyszeć  .
- ale jak to zrobić? jak się tego nauczyć
Po byciu x lat wilkołakiem i pretendowaniu do bycia przywódcą, powinna to chyba wszystko wiedzieć.
Człowiek... Tfu! Wilkołak uczy się całe życie.

- musisz po prostu odnaleźć w sobie moc i do tych którzy nie mają słyszeć pomyśleć coś innego coś nieprawdziwego
- a jeśli mi się nie uda jeśli oni usłyszą coś tajnego ? coś co nas zgubi ?
- nie ta moc jest w tobie i w odpowiedniej chwili się objawi .
To na pewno moc miłości, jak w “Harrym Potterze”.
Nie, to tylko midichloriany.


Opowiadanie 1cz7

- Wiecie po co tu jesteście - chcesz nam zrobić jakąś terapie psychiatryczną - zaśmiał się Dean - jesteśmy tutaj ponieważ mam mały problem związany z wami nie wiem jak to powiedzieć obydwoje jesteście w moim typie i oby dwu was kocham ale nie chce zranić żadnego z was
Jeśli miłość polega na byciu w czyimś typie, to jestem zakochana w wielu osobach. W większości fikcyjnych.
Ewentualnie w aktorach, którzy grają te osoby.
Wracając do problemu - bardzo modne są teraz igrzyska śmierci, polecam. Urządzam je mojemu rodzeństwu o ostatni kawałek czekolady.

- co ? chyba nie chcesz powiedzieć ,że czujesz coś do Sama ? - ostatnio się całowaliśmy - powiedział Sam - co chyba żartujesz ! całowałaś się z moim bratem dlaczego właśnie z nim ?
Przecież mogłaś z tyloma innymi facetami, nie miałbym wtedy nic przeciwko.

Jak mogłaś mi to zrobić - gdy to powiedział chciał wyjść ale Sam go zatrzymał - odczep się możesz ją sobie wziąć jesteście godni siebie - po czym wybiegł z pokoju i tak jak przystało na Winchestera to wbiegł do Samochodu i odjechał nim .
Muszę przyznać, że przy tym tekście się szczerze zaśmiałam. Typowy Winchester unika rozmawiania o uczuciach - typowy Winchester wie, że jedyną kobietą, która go zrozumie jest Impala.
No dobra, to chyba były ostatnie drgawki trupa Kanonu.
Ale Impala to nie pralka - jedna w rodzinie to za mało. Co z sytuacją, gdyby się kłócili i każdy z nich zapragnął odjechać samochodem?


Pojechałam go szukać zajechałam do jakiegoś opuszczonego domu nie widziałam tam samochodu Deana ale coś mówiło mi ,żebym tam weszła ,
To twoja głupota do ciebie przemawiała, boChaterko.

w środku było podejrzanie czułam ,że przed chwilą ktoś tu był i się nie myliłam nagle na mojej drodze stanęły te trzy wilki które chciały mnie uśpić i które zaatakowały Sama ale tym razem nie były same towarzyszył im trzy wampiry , żuci łam się na nich ale najsilniejszy z nich Jasper
Jasper, do biedronki nakrapianej. Wiedziałam, że zbyt tu twajlajtowo, żeby to był przypadek. Tylko czemu trzeba było gwałcić Supernaturala?
Wiesz, jeśli to będzie polowanie na tłajlajtowe wampiry, jak w serialu, to spoko. Ale jeśli Mary Sue nagle zakocha się w Edwardzie, to kogoś to mocno zaboli. I mam na myśli prawdziwy, fizyczny ból.

 odrzucił mnie do tyłu  i w tym momencie do domu wszedł Dean . - ale ładne ciałko powiedział Jasper i rzucił się na Deana zaczęliśmy walczyć z nimi ale niestety Jasper dostał się do szyi Deana i zacisnął zęby .
Jasper w trakcie transferu do innego uniwersum przeszedł homoerotyzację.
Może Alice się zmarło na dobre za sprawą Buffy Summers?

Widziałam jak wampir wpuszcza mu jad, wręcz czułam jak skapuje on z kłów Jaspera i wnika do krwiobiegu Deana, słyszałam ten huraganowy szum kropel! , wyrwałam się z uścisku i pobiegłam do Deana popychając go przez okno znaleźliśmy się na dworze i przeniosłam go do jego auta po czym  odpaliłam i odjechała  .
Na rączkach go przeniosła, jak księżniczkę. Bo to wcale nie jest umięśniony facet, który ma ponad 180 cm wzrostu.
Oj tam, przecież supersiła to nie jest moc o której warto wspominać. Każda Mary Sue już się z nią rodzi.

- Oo mam problem - Dean chyba zaczął się przemieniać w wampira - kochanie wytrzymasz jeszcze ,proszę wytrzymaj - dojechaliśmy do domu ale Deana serce przestało już bić , ciało było zimne a w buzi zaczęły wyrastać mu wampirze zęby .
No i tyle. Dean zostaje wampirem, bo bez tego był za mało cool i sexy. Dobra, ja wiem, że kanonicznie też się tak w jednym odcinku dzieje, ale podejrzewam, że tutaj się to objawi sparklaniem i jeszcze słabszym romansem.
Nie, proszę, nie...
Dżul, podaj mi Colta. Nie pozwolę, żeby mi tu tak Deana szargali *wywiesza flagę fangirlizmu*. To oznacza wojnę..

Byłam załamana , było już za późno Dean stał się wampirem , nie mogłam pozwolić żeby przeze mnie nie mógł żyć jak normalny człowiek a jedyną rzeczą którą mogłam zrobić to dać mu serum które pozwalało wampirom  wychodzić w dzień na słońce ,
Jak miło, że było akurat w jej posiadaniu. Pewnie przypadkiem kupiła je u “Lucka i synów” dzień wcześniej.na wszelki wypadek.
Przynajmniej Dean nie będzie się świecił w słońcu, to jakaś pociecha dla mego biednego serca.
Tego nie wiemy, może brokacenie się skóry jest efektem ubocznym serum.

położyłam Deana do łóżka na wszelki wypadek przywiązując go do niego .
Równie na wszelki wypadek ubrałam mój lateksowy strój i wzięłam do ręki bat.
Przypadkowo poślizgnęłam się i wpadłam w niego, bo akurat leżał rozwieszony na krześle i gotowy do użycia?

Wytłumaczyłam domownikom co się stało a Sam zadzwonił do  swojego ojca  opowiadając co stało się z Deanem ojciec powiedział ,że szybko do nas przyjedzie .
Położyłam się spać byłam przerażona tym wszystkim co działo się dookoła mnie wiedziałam ,ze muszę położyć temu kres ,tak myśląc zasnęłam
Bo narkolepsja jest najlepszym wyjściem z każdej sytuacji.
A dla nas najlepszym wyjściem jest porzucenie raz na zawsze tej historii i jak najszybsze o niej zapomnienie.
Ja nie zapominam i nie wybaczam.
*Koona uzbrojona w Colta, maczetę, krew umarlaka i morską wodę oddala się Impalą w stronę zachodzącego słońca*

5 komentarzy:

  1. Raz, dwa, trzy - próba komentarza.
    Ponoć coś nie działało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się, choć samo opko było okropnie męczące. W każdym razie dobrze się bawiłam, bardzo się cieszę, że znów analizujecie - i wreszcie komentuję, oczywiście z nadzieją, że wkrótce pojawi się kolejna analiza. Dotychczasowe bardzo mi się podobały, a za Mr. Spocka w nagłówku macie u mnie plusa z nadzianą na każde ramię aŁtoreczką :)

    Ome

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj sprawdzałam czy jest coś nowego i strona nie działała. Bałam się, że zamknęłyście bloga. Dziewczyny, nie straszcie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo wam dziękuje za życzenia :), co prawda są to podziękowania dość spóźnione, ale dopiero teraz udało mi się obejść kontrolę rodzicielską, która nie wiem czemu blokowała mi wasza stronę :(.
    Wasze analizy opek są wręcz genialne i grożą oberwaniem wątroby ;)

    OdpowiedzUsuń